piątek, 15 maja 2015

Cel, pal, ognia! O wyborach słów kilka.

Jestem Polakiem, więc ważny jest dla mnie los mojej Ojczyzny i wszystkich Polaków. Wielu z nas wierzy w Pana Boga, którego nazywa Ojcem. W ten sposób wyznajemy wiarę w Boga i w jego ojcostwo.

Ale... hm... nazywamy Go Ojcem "naszym". Skoro więc Bóg jest moim Ojcem (sam go tak nazywam, nikt mi nie kazał!) i Ty też Go tak nazywasz (z własnej nieprzymuszonej woli!) to...

JESTEŚMY RODZEŃSTWEM!

Witaj Siostro i Bracie,
chciałbym do Ciebie skierować kilka słów w kontekście wyborów prezydenckich, w których bierzemy udział ze względu na czynne prawo wyborcze (polegające na tym, że mogę oddać głos na jednego z kandydatów).

Obserwuję tę kampanię od samego początku i wiele razy sam zabierałem głos oceniając (w różny sposób) kandydatów (z lewa i prawa).

I zobrazowałbym ją takim zdjęciem:


Widzę jedno wielkie strzelańsko jednych do drugich i drugich do pierwszych. I jakoś wczoraj zrobiło mi się z tego powodu smutno. 

Denerwuje mnie, że na "mojego" kandydata wylewa się wiadro pomyj, oskarża się o coś, powtarza zmyśloną retorykę TVNu (o czym bardzo dosadnie napisał ostatnio Paweł Kukiz, więc nie rozwijam tematu i odsyłam do jego słów) i innych mediów mainstreamu. Mam prawo się na to denerwować, gdy bez żadnych podstaw coś się wymyśla, oskarża i obraża człowieka. Jestem na tym punkcie bardzo uczulony (ci, którzy czytali mój post o Kamilu Durczoku coś na pewno o tym wiedzą.
Więcej tutaj).

ALE...
obserwuję tych, którzy atakują kontrkandydata i co widzę? Bardzo podobne mechanizmy, bardzo podobne manipulacje, wmawianie komuś czegoś, bądź wyrywanie z kontekstu wypowiedzi żony, podkreślanie przesadne każdej wpadki (tak, ja też w tym uczestniczyłem w jakimś sensie). 

I pomyśleć, że obaj kandydaci Boga nazywają Ojcem... Pomyśleć, że znakomita większość ich wyborców też traktuje ich (i siebie) jako rodzeństwo, ponieważ do tego samego Boga, mówią to samo Ojcze.

Przypomina mi się wiersz ks. Jana Twardowskiego pt.: Skrupuły pustelnika,  w którym spisał (w jednym zdaniu!) najlepszy rachunek sumienia z jakim się spotkałem:

"broniłem tak gorliwie Boga że trzepnąłem w mordę człowieka".

Wiadomo, że kampania wyborcza jest walką na słowa, jest próbą zdobycia jak największej liczby głosów, ale... warto pamiętać, że jest pewien poziom, poniżej którego lepiej nie schodzić. Ja nie chcę iść drogą obrażania Boga i człowieka.

Pójdę, zagłosuję zgodnie z moim sumieniem, w oparciu o moje doświadczenia i przemyślenia. Ciebie też do tego zachęcam.
___________
A tutaj cały tekst wiersza ks. Twardowskiego

Tak zająłem się sobą że czekałem aby nikt nie przyszedł
stale prosiłem o jeden tylko bilet dla siebie
nawet nic mi się nie śniło
bo śpi się dla siebie ale sny ma się dla drugich
jeśli płakałem --- to niefachowo
bo do płaczu potrzebne są dwa serca
broniłem tak gorliwie Boga że trzepnąłem w mordę człowieka
myślałem że kobieta nie ma duszy a jeśli ma to trzy czwarte
założyłem w sercu tajną radiostację i nadawałem
tylko swój program
przygotowałem sobie kawalerkę na cmentarzu
i w ogóle zapomniałem że do nieba idzie się parami
nie gęsiego
nawet dyskretny anioł nie stoi osobno