wtorek, 24 grudnia 2013

Ponieważ Kapłaństwo i Wcielenie to dwa różne oblicza tej samej tajemnicy to...

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia,
niech Bóg Was prowadzi, wspiera i błogosławi!

Do życzeń dołączam list ks. Józefa Quadrio (trwa jego proces beatyfikacyjny, jest Czcigodnym, salezjanina, zmarłego 23 października 1963 roku). Myślę, że może być pięknym załącznikiem do kontemplacji Tajemnicy Wcielenia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Kto ma chwilę - niech przeczyta - nie pożałuje.

________________
Zapraszam do lektury: 

Do kapłanów, byłych wychowanków, w 3. rocznicę święceń kapłańskich, Turyn, 03/01/1963

[Turyn, 6 stycznia], Objawienie Pańskie 1963
Międzynarodowy Instytut Księdza Bosko – Crocetta

Najdrożsi Przyjaciele,
z zawstydzeniem przyjąłem zaproszenie, aby skierować do Was braterskie pozdrowienie w tę, już trzecią, rocznicę waszych święceń kapłańskich. Z jakiego powodu? Czuję się upokorzony tym faktem, że zawsze mówię o śmierci i coś nie mogę się na nią zdecydować.[1]
Minęły już trzy lata od Waszych święceń kapłańskich: to wystarczający czas, aby pozwolić sobie na głęboką i owocną weryfikację tego czasu. Drzewo Waszego kapłaństwa już znacznie urosło, abyście mogli zobaczyć w którym kierunku wzrasta. Ale jest jeszcze zbyt delikatne, aby mogło być wyprostowane, w razie gdyby była taka potrzeba. Wybaczcie mi to, najdrożsi: ale właśnie do takiej weryfikacji naszego kapłaństwa chciałbym zaprosić siebie samego i każdego z Was.
Kapłaństwo i Wcielenie to dwa różne oblicza tej samej tajemnicy i klasyczne błędy, które dotyczą naszego kapłaństwa całkowicie odpowiadają herezjom w pojmowaniu Wcielenia Syna Bożego, które znamy z teologii.
Przede wszystkim może być kapłaństwo nie-wcielone, w którym to co boskie nie przyjęło prawdziwego i całkowitego człowieczeństwa (docetyzm). I tak mamy do czynienia z kapłanami, którzy nie są autentycznymi ludźmi, lecz larwami człowieczeństwa, nieludzcy i wyobcowani, niezdolni do rozumienia innych ludzi, z którymi żyją w danym miejscu i czasie, ani niezdolni do wyjaśnienia własnych idei. Zapominają, że Chrystus, dla zbawienia ludzi «zstąpił z nieba... i stał się człowiekiem», stał się podobnym do ludzi z wyjątkiem grzechu (por. Hbr 4,15). Jeśli jesteśmy mostem pomiędzy ludźmi i Bogiem, potrzeba, aby początek mostu był solidnie oparty o brzeg człowieczeństwa, dostępny dla tych wszystkich, dla których został zbudowany.
Ale może jeszcze gorsze jest dla nas ryzyko przeciwne: kapłaństwo światowe, w którym człowieczeństwo rozcieńczyło i stłumiło to, co boskie (monofizytyzm). W ten sposób obserwujemy bardzo smutne przedstawienie o księżach, którzy być może są dobrymi profesorami i organizatorami, ale nie są już ani «ludźmi Boga» ani żywym objawieniem Chrystusa. Mamy niezawodny termometr, aby zmierzyć konsystencję naszego kapłaństwa: modlitwę. To jest pierwsze i zasadnicze zajęcie każdego kapłana, także dyrektora, radcy, ekonoma czy kierownika oratorium. Wszystko inne też jest ważne, ale przychodzi w drugim momencie. W przeciwnym razie jesteśmy mostem, w którym zawaliła się ostatni łuk: ten który dotykał Boga.
W końcu może być tez deformacja nestoriańska kapłaństwa: kapłaństwo rozdarte, w którym to co boskie i ludzkie współistnieje, ale żyje bez harmoni. Kapłani przy ołtarzu, ale świeccy przy biurku, na boisku i wśród ludzi. Tacy są mostem o dwóch łukach rozłączonych: brakuje środkowej części, która by je połączyła.
Prawdziwy i autentyczny ksiądz to taki, który jest zawsze kapłanem, pozostając doskonałym człowiekiem, bez wykluczania żadnych części życia. Człowieczeńśtwo i kapłaństwo muszą współgrać i współistnieć idealnie w harmonii, która będzie przeedstawiać harmonię teandryczną Chrystusa.
Nawet te zajęcia najbardziej świeckie muszą być ożywiane przez kapłańskie sumienie niczym nie zaćmione.
Zauważyłem, że zaczynam mówić o sprawach abstrakcyjnych i skomplikowanych: przepraszam Was i tym razem.
W zamian chciałbym każdego z Was zapewnić o mojej pokornej modlitwie pamięci we Mszy św, ażeby Wasze kapłaństwo stawało się coraz bardziej oczywistą i prawdziwą manifestacją Wcielenia Chrystusa Zbawiciela w środowisku, w którym każdy z Was żyje i pracuje.
Aby wszyscy mogli zobaczyć w Was Jezusa, tak jak się widzi światło przez kryształ.

ksiądz. J. Quadrio


[1] Ks. Józef Quadrio był opiekunem tego kursu, następnie każdego roku pisał do swych byłych wychowanków listy z okazji kolejnych rocznic święceń kapłańskich. Był to już ostatni okres jego choroby, dlatego każdego roku pisał, że to pewnie ostatni raz, ponieważ „przygotowuje się na śmierć”. Stąd to zdanie w tym liście.

1 komentarz:

  1. Ale to musiał być mądry i pogodny kapłan! Nic tylko życzyć Księdzu i współbraciom harmonii z Chrystusem i samemu się o taką starać, co by i stawać się bardziej człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń