W więzieniu już jestem jakiś czas. Tzn. tylko tam bywam, co jakiś czas, już od czterech lat. Wystarczy bywać, aby się do więźniów jakoś przywiązać. Do tych, którym się w życiu coś nie udało, którzy zeszli na złą drogę. Do tych, których nawet własne rodziny odrzuciły.
W więzieniu nie jest łatwo: młodzi ludzie, pozbawieni wolności, prawa do którego ma każdy człowiek, a z którego oni zrezygnowali na skutek swoich negatywnych, złych działań.
Są też inne więzienia, te duchowe: złorzeczenie, nienawiść, pogarda. Ciężko jest niektórym przebaczyć. Zwłaszcza tym, którzy podeptali naszą godność, którzy próbują nas zgnębić, którzy życzą nam źle, robią wszystko aby zniszczyć. Ale może warto prosić Boga o pomoc, aby jednak przebaczyć? I wyjść z tego więzienia nienawiści do drugiego człowieka? By być wolnym dzieckiem Bożym...
Dziś uwielbiam Cię i proszę: uwalniaj nas Boże z naszych więzień niewidzialnych.
Przytul nas swoją świętością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz