wtorek, 2 czerwca 2015

Jestem chrześcijaninem? Jesteś chrześcijaninem?

"Jestem wierzącym człowiekiem, jestem ciągle w kościele, modlę się, ale..."
"Łukasz, no bez przesady z tym in vitro..."
"Ziomek, no weź się..."
Albo słowa pana Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, podczas debaty prezydenckiej (przed II turą wyborów) o tym, że kto nie jest za in vitro to jest "średniowieczem".

A jakie jest moje zdanie? Przeczytaj ten tekst do końca, to się dowiesz. No chyba, że preferujesz tylko nagłówki (jak pewna część społeczeństwa) i krytykujesz/obrażasz/hejtujesz).

I wiesz co?

Gdy jakiś ważny geograf/historyk/matematyk przedstawia swoje dane, które są oparte o pewne przemyślenia, to jakoś nikt się nie czepia. Dlaczego? Ze względu na tzw. pokorę naukową. Czym ona się przejawia? "Tamten pan na czymś się zna, coś studiował, spędził swoje dorosłe życie studiując pewne zagadnienie, zatem co ja mogę powiedzieć? Przecież nie chcę wyjść na kretyna. Zatem? Lepiej pomilczę.

Wystarczy jednak, że ktoś zabiera głos na tematy filozoficzno-teologiczne i... spod ziemi wyrastają miliony znawców tematu. Oj tam... Czepiacie się! Nie prowadzą życia duchowego (nie modlą się, nie spowiadają, nie przystępują do sakramentów, żyją tak "jakby Boga nie było" (św. Jan Paweł II)... ale kto zabroni wypowiadać się na tematy religijne? Czasem wydaje się, że niektórzy działają wedle zasady: "nie znam się, zatem się wypowiem".

Jeśli nie wierzysz w Boga to przestań czytać, bo reszta przemyśleń wyda Ci się bez sensu.
No dobra, poza jednym argumentem: nie wydaje Ci się dziwne, że najpierw te same konsorcja "medyczne" zachęcają młode dziewczyny do brania pigułek "dzień po", aby nie miały dzieci, bo przecież "mają prawo do tego, aby nie mieć dzieci" - w konsekwencji te pigułki czynią młode kobiety, że te są bezpłodne - z kolei zachęcają do opłacania bardzo kosztownych zabiegów in vitro", no bo przecież te same młode kobiety jednak mają prawo do dzieci? Nigdy się na ten temat nie zastanawialiście?

A teraz już rzeczywiście rozmyślania dla wierzących. Więc jeśli, droga siotro/bracie, jesteś niewierzący to nie czytaj dalej (a jeśli czytasz, to na własną odpowiedzialność psychofizyczną).

Moje zdanie jest takie:
jestem filozofem i teologiem. Oprócz tego prowadzę życie duchowe. I mam swoje zdanie na temat in vitro, którym chciałbym się podzielić z Tobą. Jestem przeciw. Dlaczego?

Pomijam argument z autorytetu (wiele razy o byciu przeciw mówił Jan  Paweł II).
Pomijam argument z profesji (jako, że jestem wykształconym, także z bioetyki, człowiekiem).

A napiszę o moich przemyśleniach - człowieka, który poszukuje Boga w codzienności.
Ten Bóg, w którego wierzę wpisał w moje serce pewne zasady, w które wierzę. Wiem, że jeśli udam, że ich nie ma, to w konsekwencji będę płakał, cierpiał i będzie mi źle. Dlatego stosuję się do zasad, które w moim sercu wpisał Stwórca.

Nie wiem dlaczego Pan Bóg nie wszystkim rodzinom daje dzieci. Też go o to kiedyś zapytam w niebie. Ale skoro nie daje, to znaczy, że ma w tym jakiś swój powód. Tak, ja tego powodu nie rozumiem, nie wiem dlaczego tak jest. Ale Bogu, w którego wierzę, się powierzam i Jemu ufam. Wierzę Mu jak dziecko. Wiem, że ma w tym jakiś cel i mądrość. Własnie dlatego innym osobom polecam zaufanie Panu Bogu i wiarę w Jego moc i plan.

I wiem też, że każde pójście wbrew Jego woli kończy się źle. Skąd to wiem?

Pytacie Księdza, który regularnie spowiada?...

Aaa... i jeszcze jedno... Moi rodzice, kilkanaście (kilkadzieści?) lat temu, też nie mogli mieć dzieci. Pojechali do Lichenia i pomodlili się. Matka Boża przedstawiła ich modlitwę i prośbę Panu Bogu... równo 9 miesięcy później urodził się ten, który właśnie do Was pisze).

Nie przeczytałem tego w książkach. Przeżyłem to. Na własnej skórze - lepiej jest Pana Boga słuchać.

"Księże, ale ja nie chcę słuchać Boga, chcę sam o sobie stanowić" - Bracie, Przyjacielu - nie ma problemu - pójdź do księdza proboszcza, nie udawaj więcej katolika i dokonaj aktu apostazji - powiedz wprost, że nie chcesz mieć z Panem Jezusem nic wspólnego. Myślę, że najważniejsze jest, aby działać w zgodzie ze swoim sumieniem - a nie takie, z jednej strony, udawanie chrześcijanina, a z drugiej strony nie słuchanie zachęt Boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz