czwartek, 23 stycznia 2014

Chiara, Enrico - DZIĘKUJĘ!



„Francesco, idę do nieba zająć się Marią i Dawidem, a ty zostaniesz z tatą. Tam będę się za was modlić. Pan Bóg od zawsze chciał, żebyś żył, i On sam wskaże ci drogę, jeśli otworzysz przed nim swoje serce. Zaufaj Mu, bo naprawdę warto. Chiara, twoja mama” (Chiara Petrillo, czerwiec 2012).

Jest wiele wspaniałych matek, które każdego dnia ofiarują swe życie dla dzieci: przygotowują dla nich kanapki, ścielą łóżka, dbają o tatusiów, modlą się za rodziny, zawsze można z nimi porozmawiać, przytulają gdy jest smutno - to jest świętość.

Ale jest też taka świętość, w której matka oddaje życie za swoje dziecko. Aby mogło żyć ono, ona musi iść do nieba.

Chiara, Enrico - szacunek! Jesteście dla mnie wielcy!! I święci. Dziękuję, że uczycie mnie tego, że muszę być darem i ofiarą dla drugiego człowieka.


Historia Chiary i Enrico jest niezwykła. Poznali się w 2002 r. Pobrali się 21 września 2008 r. Chcieli mieć dzieci. Wkrótce Chiara zaszła w pierwszą ciążę. Byli bardzo szczęśliwi lecz lekarze zdiagnozowali, że dziecko cierpi na anencefalię (bezmózgowie) i zaproponowali aborcję, na którą rodzice nie wyrazili zgody. Na świat przyszła Maria Grazia Laetizia, która zmarła pół godziny później, otrzymawszy sakrament chrztu świętego. Śmierć pierwszego dziecka...

Kilka miesięcy później Chiara znów spodziewała się dziecka. Okazało się, że chłopczyk nie miał wykształconych nóżek ani jelit. Lekarze także i w tym przypadku sugerowali aborcję. Chiara i Enrico nie zgodzili się. Mały Dawid odszedł do nieba kilka godzin po porodzie. Śmierć kolejnego dziecka...

Trzecia ciąża wydawała się szczęśliwsza. Płód rozwijał się normalnie i zdrowo. Nareszcie mogli cieszyć się potomstwem. Jednak w piątym miesiącu ciąży Chiara wyczuła małą rankę na języku, która okazała się bardzo złośliwym nowotworem. Lekarze proponowali terapię, która jednak jako drugi skutek byłaby śmiercionośna dla dziecka. Postanowiła opóźnić leczenie aż do czasu rozwiązania, by nie uszkodzić dziecka, lecz ta decyzja ją samą kosztowała życie. Francesco urodził się zdrowy 30 maja 2011 r. Natychmiast po rozwiązaniu przez cesarskie cięcie Chiara poddała się chemio- i radioterapii.

Gdy już Francesco się urodził 30 maja 2011 r. Chiara podjęła leczenie. Jednak było już za późno. Nastąpił przerzut do oka i Chiara musiała poddać się kolejnej operacji.

Wieczorem 12 czerwca rozpoczęła się agonia. Ojciec Vito d’Amato, franciszkanin, który był kierownikiem duchowym Chiary i Enrica od czasów ich narzeczeństwa, przyjechał najszybciej, jak tylko mógł. O pierwszej w nocy odprawił Mszę św. w gronie rodziny, która zebrała się przy łóżku młodej matki.

W ostatnich godzinach życia Chiara dziękowała wszystkim i wielbiła Boga i spędziła je przed wystawionym w jej pokoju Najświętszym Sakramentem.

Zmarła w samo południe, 13 czerwca, a Enrico poprosił, by ubrano ją do trumny w suknię ślubną: „Chiara odeszła do swojego Oblubieńca, który umiłował ją o wiele bardziej niż ja”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz