niedziela, 30 listopada 2014

Obiad na peronie

Pewien człowiek postanowił udać się w podróż pociągiem. Sprawdził, że według rozkładu jazdy, jego pociąg powinien odjechać z peronu o godzinie 10. Minęła godzina 10, 11, 12... a pociąg nie nadjeżdżał.


Na stacji kolejowej była restauracja. Pomyślał więc mężczyzna, że pójdzie coś zjeść. Usiadł przy stole i zamówił sałatkę grecką, fasolkę po bretońsku, gołąbki, owoce i coś do picia. Rozsiadł się radośnie i oczekiwał realizacji zamówienia. Po kilkunastu minutach kelner przyniósł posiłek.


Wtedy podróżnik wyjrzał przez okno i dostrzegł pociąg. Zdenerwował się. "Właśnie teraz - wykrzyczał - kiedy akurat miałem zjeść taki pyszny obiad!"

Hm... ale przecież przyszedł na stację właśnie po to, aby wyjechać pociągiem, dlaczego zatem się zdenerwował? Przecież celem jego pobytu na stacji nie był obiad ale wyjazd. 

Tymczasem, na ten sam pociąg przyszła pewna kobieta, która też oczekiwała. Godzinę, dwie, trzy...


Niczego nie zamówiła, ponieważ gdy tylko ochotę coś zjeść, to mówiła sobie, że "nie chce przegapić pociągu, na który czekała już tak długo". Wtem nadjechał pociąg! Już z daleka, na widok reflektorów lokomotywy ucieszyła się kobieta i z radością wsiadła do pociągu.

Mężczyzna zapomniał po co przyszedł na stację i gdy jego pragnienie już miało się spełnić, to zasmucił się i zdenerwował. Kobieta nie zapomniała, pamiętała po co przyszła na stację. Czuwała.

Czy nie o tym mówi dzisiejsza ewangelia? Mk 13,33-37: czuwajcie... czuwajcie... czuwajcie!


Słowa Ewangelii według św. Marka. Jezus powiedział do swoich uczniów:
"Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. 
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: «Czuwajcie!»".

piątek, 28 listopada 2014

Psalm 88 - W ciężkim doświadczeniu

Wołam do Ciebie, Panie, * we dnie i w nocy.
To jest wasza godzina i panowanie ciemności (Łk 22, 53) 

Panie, mój Boże, wołam do Ciebie we dnie, *
żalę się przed Tobą w nocy.
Niech dotrze do Ciebie moja modlitwa, *
nakłoń ucha na moje wołanie.
Bo moja dusza nieszczęściem jest przepełniona, *
a życie moje zbliża się do Otchłani.
Zaliczono mnie do grona idących do grobu, *
stałem się jak mąż pozbawiony siły.
Między zmarłymi jest moje posłanie, *
tak jak poległych, którzy leżą w grobach,
O których Ty już więcej nie pamiętasz, *
nad którymi nie roztaczasz już opieki.
Strąciłeś mnie w otchłań najgłębszą, *
w mrok i przepaść.
Twój gniew mnie przygniata, *
spiętrzyły się nade mną jego fale.
Odsunąłeś ode mnie wszystkich przyjaciół, †
wzbudziłeś w nich do mnie odrazę, *
znalazłem się w więzieniu bez wyjścia.
Moje oczy słabną w nieszczęściu, †
każdego dnia wołam do Ciebie, Panie, *
ręce do Ciebie wyciągam.
Czy uczynisz cud dla umarłych? *
Czy wstaną cienie, by wielbić Ciebie?
Czy to w grobach sławi się Twoją łaskę, *
a wierność Twoją w miejscu zagłady?
Czy Twoje cuda widzi się w ciemnościach, *
a sprawiedliwość w krainie zapomnienia?
A ja wołam do Ciebie, Panie, *
niech nad ranem dotrze do Ciebie moja modlitwa.
Czemu odrzucasz mnie, Panie, *
i ukrywasz swoje oblicze przede mną?
Cierpię biedę i od młodości stoję na progu śmierci, *
dźwigałem Twoją grozę i osłabłem.
Przewalił się nade mną płomień Twego gniewu *
i złamały mnie Twoje groźby.
Zewsząd mnie otoczyły jak fale powodzi *
i topią mnie w jednym momencie.
Odsunąłeś ode mnie przyjaciół i towarzyszy, *
tylko ciemności mieszkają ze mną.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.

Wołam do Ciebie, Panie, / we dnie i w nocy.

niedziela, 23 listopada 2014

Ubi caritas, Deus ibi est!


Z czego Pan Bóg nas rozliczy? Co będzie kryterium sądu ostatecznego? Św. Mateusz w 25 rozdziale swej Ewangelii pisze: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! 
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; 
byłem spragniony, a daliście Mi pić; 
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; 
byłem chory, a odwiedziliście Mnie; 
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". 
Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". 
Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 
Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; 
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; 
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; 
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie." 
Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego»."


Z miłości będzie rozliczał nas Bóg. Nie z ilości grzechów. Jak się okazuje brak grzechów wcale nie oznacza, że ktoś automatycznie idzie do nieba, a duża ilość grzechów, że do piekła. Znam osoby, które mówią, że nie muszą się spowiadać, bo "nikogo nie zabiły, nikogo nie okradły". A co dobrego uczyniły? 

Tam gdzie jest miłość, tam jest Bóg!

Św. Franciszek z Asyżu tak się modlił:
Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju.
Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość,
gdzie krzywda – przebaczenie,
gdzie zwątpienie – wiarę,
gdzie rozpacz – nadzieję,
gdzie mrok – światło,
tam gdzie smutek – radość.
Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy, ile pociechę dawał;
nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał
nie tyle był kochany, ile kochał.

Albowiem dając – otrzymujemy,
przebaczając – zyskujemy przebaczenie,
a umierając – rodzimy się do życia wiecznego.


niedziela, 16 listopada 2014

O bocianie, kapuście i Janku

Skąd biorą się dzieci?

Czy przynosi je bocian...?

a może znajdujemy je w kapuście?


Małgorzata i Melchior Bosko, czyli RODZICE świętego Jana Bosko wiedzieli, że dzieci daje Pan Bóg. Posługuje się przy tym miłością rodziców: mamy i taty, kobiety i mężczyzny. Nie ma innej drogi, aby powstało nowe życie. 

Cała Rodzina Salezjańska i wszyscy miłośnicy księdza Bosko obchodzą rok jubileuszowy - dwusetlecie Jego urodzin. 

Ksiądz Bosko urodził się 16 sierpnia... a to znaczy, że począł się... równo 200 lat temu! 16 listopada 1814 roku! 


Dzięki miłości Małgorzaty i Melchiora!!

O rodzinie i miłości rodzicielskiej mówi przepiękny dokument św. Jana Pawła II: Familiaris consortio. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to zachęcam do lektury. Oto link http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/apost_exhortations/documents/hf_jp-ii_exh_19811122_familiaris-consortio_pl.html

|A jeśli ktoś chciałby obejrzeć ciekawy film o księdzu Bosko, to zapraszam tutaj:
I część: https://www.youtube.com/watch?v=3rr_tKD11Bc
II cześć: https://www.youtube.com/watch?v=eCH4Kz1POgQ

KSIĄDZ BOSKO dwieście lat temu, o tej porze już był! Jeszcze w łonie u Mamy, ale już był! :)



niedziela, 9 listopada 2014

Mury już runęły... ale czy wszystkie?

Niektórzy mury budują...



...a inni je domontują.




Mur berliński miał ponad 155 km długości i od 13 sierpnia 1961, przez prawie 30 lat, aż do 9 listopada 1989 roku oddzielał od siebie dwa różne światy: Zachód od Wschodu. Był symbolem tzw. zimnej wojny. 

Właśnie dziś mija 25 lat od rozebrania tego muru hańby. Muru, który oddzielał brata od brata, siostrę od siostry. 

Na szczęście tego muru już nie ma. Śpiewa o tym piosenkę też zespół Scorpions, który odwiedził w 1989 r. Moskwę i napisał tekst o Wietrze zmian.

Pamiętajmy, że ten wiatr przyszedł z Polski, z naszej Ojczyzny, gdzie już 4 czerwca, czyli kilka miesięcy wcześniej, odbyły się pierwsze, częściowo wolne, wybory parlamentarne.



(The world is closing in, did you ever think that we could be so close, like brothers?
Świat się kurczy, czy kiedykolwiek pomyślałbyś, że moglibyśmy być tak blisko, jak bracia?)

Tyle, jeśli chodzi o mur. Ten z cegieł. Pozostaje jednak cała masa innych murów. Tych, które są w nas, a których nie mamy odwagi zburzyć. Mury, które oddzielają nas od innych ludzi, mury które oddzielają nas od Pana Boga, mury które oddzielają nas od nas samych... Mury braku zaufania do Boga, mury złorzeczenia, mury zazdrości, mury lenistwa, mury wojen, mury pychy, mury poniżenia, szyderstwa, pogardy.

Pan Bóg chce, abyśmy te mury w sobie zburzyli. Jak zburzymy je w sobie, to będzie można je burzyć też w świecie. I, jak śpiewał Jacek Kaczmarski: Wyrwij murom zęby krat! Zerwij kajdany, połam bat! A mury runą, runą, runą. I pogrzebią stary świat!

Pogrzebmy stary świat, porozwalajmy nasze mury. Aby być wolnymi - do czego zostaliśmy stworzeni i wezwani przez Stwórcę. 

PS. Brat wrócił do brata - mur z cegieł został zburzony. Jeszcze zostały tylko te duchowe. 


błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko tak mówił: 

Zachować godność człowieka - to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia. Pozostać sobą, żyć w prawdzie - to jakieś minimum, aby nie zamazać w sobie obrazu dziecka Bożego. Mówił zmarły Prymas Tysiąclecia, że kariera każdego człowieka na ziemi zaczyna się w pieluszce, choćby dzisiaj nosił mundur ambasadora czy generała i w pieluszce, choć nieco może większej, skończy się.
I dlatego nie wystarczy urodzić się człowiekiem - trzeba jeszcze być człowiekiem.

Bądźmy ludźmi! Bożymi ludźmi, to znaczy takimi, którzy chcą dobra dla drugiej osoby, dla siebie i jednocześnie wypełniają w ten sposób wolę Bożą. 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Gorycz porażki

Kilka dni temu pisałem o Brittany Maynard. Prosiłem o modlitwę i sam starałem się pamiętać o niej. Pamiętasz o tej prośbie?

Dziś dowiedziałem się, że "29-letnia Brittany Maynard zgodnie z planem 1 listopada popełniła wspomagane samobójstwo. Zmarła we własnej sypialni, w ramionach swoich bliskich."

"Precyzyjnie zaplanowała moment, w którym zamierzała pożegnać się z życiem. Data 1 listopada nie była przypadkowa - kilka dni wcześniej jej mąż obchodził urodziny. Chciała je z nim świętować. Po raz ostatni. 1 listopada, w sobotę, w otoczeniu bliskich wypiła zabójczą miksturę."

Jak bardzo człowiek musi cierpieć, aby podjąć taką decyzję? Jak bardzo jest jemu trudno? Ale czy to jest wyjście z sytuacji? A co z życiem wiecznym? Dalej będę się za nią modlił. Choć...

Czuję się przegrany. Nie tylko w tej kwestii. Bywają takie momenty, że po prostu czuję, że przegrałem pewną walkę, że nie umiałem kogoś ochronić, nie umiałem pomóc, coś mi się nie udało. Ale wierzę, że z każdej porażki Pan Bóg może jeszcze wyprowadzić dobro! Walka przegrana, ale wojna trwa i to chodzi ostatecznie o wygraną całości.



PS.  Nie oceniam Brittany. Polecam ją Miłosiernemu Bogu i wiem, że świetnie się nią zaopiekuje. Ale zastanawiam się: czy eutanazja jest dobrym rozwiązaniem? Wspominam historię Janusza Świtaja, który również chciał zakończyć swoje życie. Później jednak otrzymał sympatię, otrzymał wsparcie i miłość i... zapragnął żyć. Czy jest mu trudno? Na pewno. Czy wolałby być zdrowy? Pewnie tak. Ale nadal chce żyć, nadal chce realizować swoje marzenia. Janusz, pomodlę się za Ciebie! Żyj długo i w szczęściu.

Białe żagle dni...

Piszę pracę i...włączyłem muzykę. Lubię słuchać Pata Methenego. Bardzo podobają mi się też piosenki z płyty "Upojenie", które nagrał z Anną Marią Jopek. Więc tak siedzę, piszę pracę, myślę, jednocześnie modlę się  i nagle usłyszałem tę piosenkę.

Przeszedł mnie dreszcz. Jest przepiękna!

Posłuchaj! Spodoba Ci się.



A oto tekst:

Białe żagle dni,
Czarne żagle dni
Między nimi ty
W dali...
Powiedz wiatrom złym,
Że nad łóżkiem mym
Lampa się co noc pali

I Twoją twarz
Płomień rzeźbi w mroku,
Powieki moje dwie
Zamknęły ją we śnie
I nie puszczą , o nie
I nie puszczą do świtu

Świtem żagle dnia
Złapią dobry wiatr,
Frunie z wiatrem myśl lekka,
Odwiedź moje sny,
Osusz moje łzy,
Tak daleko mi
Czekam Cię...

Tak daleko mi
Czekam cię
Tak daleko mi
czekam Cię...

Wciąż za daleko...