sobota, 10 stycznia 2015

Ty mnie znasz.

Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Wiem, że Ty wiesz. Wiem, że Ty wiesz o mnie wszystko! Znasz całą moją historię, wszystkie moje dni, które przeżyłem. Wiesz co dobrego, pięknego i radosnego mnie w nich spotkało. Wiesz kiedy byłem smutny.



Z daleka spostrzegasz moje myśli, przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, i znasz wszystkie moje drogi.
I wiesz, że mam dużo dobrych myśli i pomysłów, ale wiesz, że miewam też złe myśli. I wiesz też doskonale, że nie zawsze chodziłem po Twoich drogach, wiesz, że moje drogi czasami były... bezdrożami. Ale Ty jest znasz, Ty wiesz wszystko, Ty byłeś na tych bezdrożach ze mną! 

Zanim słowo się znajdzie na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości.
Spraw Panie, aby mój język był miłosierny - abym miał zawsze dobre słowo dla bliźnich. Słowo przebaczenia w życiu dla tych, którzy mnie skrzywdzili oraz w konfesjonale dla tych, którzy skrzywdzili siebie. I Ciebie. Daj mi, proszę, słowo pocieszenia dla strapionych i smutnych, słowo wsparcia dla poranionych, słowo uwielbienia Ciebie.

Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz i kładziesz na mnie swą rękę.
Aby mnie przytulić, aby okazać mi swoją bliskość.


Zbyt przedziwna jest dla mnie Twoja wiedza, tak wzniosła, że pojąć jej nie mogę.
Przedziwna. Rzeczywiście bardzo przedziwna. 

Gdzie ucieknę przed duchem Twoim? Gdzie oddalę się od Twego oblicza? Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, jesteś przy mnie, gdy położę się w Otchłani. Gdybym wziął skrzydła jutrzenki, gdybym zamieszkał na krańcach morza, tam również będzie mnie wiodła Twa ręka i podtrzyma mnie Twoja prawica.
Ja nie chcę przed Tobą uciekać, nie chcę już się chować. Niech mnie wspiera Twoja prawica, niech mnie podtrzymuje zawsze - potrzebuję Ciebie!

Jeśli powiem: "Niech więc mnie ciemność zasłoni i noc mnie otoczy jak światło", to nawet mrok nie będzie dla Ciebie ciemny, a noc jak dzień będzie jasna, bo mrok jest dla Ciebie jak światło. Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze i utkałeś mnie w łonie mej matki. Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył; 
Cudownie mnie stworzyłeś? <zawstydzony>. Jesteśmy piękni, Twoim pięknem, Panie.



godne podziwu są Twoje dzieła i duszę moją znasz do głębi.
naprawdę? Jestem Twoim dziełem i jestem godny podziwu? Ja? <jeszcze-bardziej-zawstydzony>

Nie byłem dla Ciebie tajemnicą, kiedy w ukryciu nabierałem kształtów, utkany we wnętrzu ziemi.
Powstawałem mniej więcej w styczniu, jakoś w tym czasie musiałem powstawać, 9 miesięcy przed narodzinami.

Oczy Twoje widziały moje czyny i wszystkie spisane są w Twej księdze, dni przeznaczone dla mnie, nim choćby jeden z nich nastał.
Na pewno dużo czynów: i te dobre, te złe również. Widziałeś wszystko! Cieszę się, że widziałeś wszystko. Nigdy mnie nie oskarżyłeś, nie oceniłeś Boże. Zawsze dla mnie miałeś dobre słowo, zawsze przebaczałeś, zawsze motywowałeś do dobra.

Jak bezcenne są dla mnie Twoje myśli, Boże, jak niezmierzona jest ich liczba! Gdybym chciał je zliczyć, więcej ich niż piasku; gdybym doszedł do końca, nadal jestem z Tobą. Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce, doświadcz mnie i poznaj moje myśli. I zobacz, czy idę drogą nieprawą, a prowadź mnie drogą odwieczną.
Kieruj mną Panie, wspieraj mnie, abym gdy umrę usłyszał od Ciebie: "dobrze, sługo dobry i wierny, wejdź do radości Twego Pana". 

Dziękuję Tobie, że mnie wspierasz. Dziękuję, że można do Ciebie mówić i można Ciebie słuchać. Dziękuję, że jesteś. Dziękuję Tobie za to zdrowie jakie mam (no może mogłoby być trochę lepsze, ale co zrobię, skoro jest akurat takie?). Dziękuję, że mnie nie oskarżyłeś i nie oceniłeś nigdy - zrobili to inni za Ciebie. Ty wspierasz, podnosisz i przebaczasz - dziękuję! Dziękuję Tobie za ten piękny Psalm 139...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz