
A może to nim jestem? Ile we mnie jest ze starszego syna?
"(...) I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.
Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę"."
Wiem, że za każdym razem kiedy myślę o sobie lepiej niż o innych, kiedy stawiam siebie nad innych to zachowuję się jak starszy brat z przypowieści o Miłosiernym Ojcu.
Może to właśnie on jest najsmutniejszą postacią z opisanego wydarzenia? Każda z opisanych postaci coś zyskuje: Ojciec okazuje miłość, młodszy syn ją przyjmuje. A ten starszy? Wydaje się, że nie dość, że nic nie otrzymuje, to jeszcze wyrzeka się braterstwa z "grzesznikiem", ponieważ swojego brata nazywa "ten syn twój".
Zastanawia mnie też dlaczego starszy syn mówi, że jego młodszy brat "roztrwonił majątek z nierządnicami", skoro Ewangelia tego nie podaje? Może to jakaś projekcja? Czemu wmawia swojemu bratu rozpustę z nierządnicami?
Panie Boże, spraw abym nie czuł się lepszym od innych. Wiem, że jestem grzesznikiem, który potrzebuje Twojej miłości, który potrzebuje przebaczenia Twojego i bliźniego. "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7) mówisz Panie Jezu. Spraw, abym był miłosierny, abym się nie wywyższał i nie pysznił. O dar miłości i pokory, proszę Cię Panie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz