środa, 10 września 2014

Kim jestem 3/3


Aby prowadzić samochód potrzebne jest prawo jazdy.

Aby pójść na studia trzeba zdać egzamin maturalny.
Aby otrzymać dowód osobisty trzeba być pełnoletnim.
Aby otrzymać dobrą ocenę w szkole trzeba się uczyć.
Wszędzie jest coś za coś. Nie ma nic za darmo.

Tylko miłość Boga jest za darmo! I właśnie o tym mówi nasza przypowieść: 

"(...) A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. 

A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". 

Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić. 

Jest to jedna z moich ulubionych scen z Pisma Świętego. Rembrandt pod koniec życia namalował swój ostatni obraz: chyba najpiękniejszy i zarazem najgłębszy. Może właśnie potrzebował całego życia, doświadczenia wielu powrotów do Ojca, aby tę scenę namalować? Chodzi o obraz pt.: "Powrót syna marnotrawnego", którego fragmenty widzisz, a w całości zobaczysz go na końcu wpisu.

Gdy syn był daleko to Ojciec uczynił pierwszy krok. Ojciec go ujrzał! To "ujrzał" jest kluczowe. Jak pięknie jest być dostrzeżonym przez kogoś! Ojciec widział w nim nie tylko to co widział, ale ujrzał w nim piękną przyszłość, ujrzał swe Dziecko - Dziecko Boże. 

Wzruszył się głęboko ojciec - to jest na drugim miejscu. Po tym jak ujrzał swego syna to "wzruszył się głęboko" (znasz to wzruszenie się Boga nad Tobą? A przypominasz sobie historię miłosiernego samarytanina, który też "wzruszył się głęboko"? Przeczytaj: Łk,10,30-37) 

Później wybiegł do niego. Znasz to ze swego życia? Jak ktoś wybiega do Ciebie, ponieważ nie może doczekać się aż Ciebie przytuli? A znasz ten bieg Boga w Twoim kierunku? To poznaj! 

Ucałował go - co to za Bóg, który całuje człowieka! To jest dopiero Bóg! Nie oskarża, nie krzyczy, nie wyzywa, NIE KARZE tylko obdarza pocałunkiem...

... i dalej (gdyby tego było mało): najlepsza szata, pierścień królewski na rękę, sandały na nogi, utuczone cielę, uczta i zabawa. Przypomnij sobie o tym za każdym razem jak pomyślisz, że Twój grzech jest zbyt wielki, że Bóg chce Ciebie ukarać, że Bóg chce Ciebie zniszczyć, oskarżyć i podeptać. Pan Bóg chce Ciebie ujrzeć, wzrusza się gdy Cię widzi, biegnie aby Cię przytulić, chce Cię pocałować, przywraca Ci godność królewską i synowską. Jesteś Jego! 

To jednak nie koniec, ponieważ widzimy jeszcze starszego syna, który...
"Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce (...).
Lecz Ojciec mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się."
To musiało być spokojne wyjaśnienie okazane starszemu synowi. I znów: Bóg nie krzyczy, nie oskarża, nie wyzywa, nie traci cierpliwości lecz tłumaczy, przywraca godność dziecka: "moje dziecko"... kto by nie chciał być przez Boga tak nazwany i usłyszeć tego na własne uszy? 

Podobne są doświadczenia kapłana w konfesjonale. Sam jestem grzesznikiem, a jednak czekałem wiele godzin w konfesjonale w Imieniu tego Miłosiernego Boga. I wiem jak bardzo Bóg jest Miłosierny - dla każdego, bez wyjątku! Czekałem na każdego, kto chciał wrócić do Boga i jestem świadkiem tego jak Bóg za każdym razem do tych osób wybiegał, wzruszał się, tulił i obdarzał pocałunkiem. Byłem tam, podsłuchiwałem, wiem!



Spójrz na ręce Ojca! Jedna matczyna: kobieca, delikatna, łagodnie przytulająca a druga ojcowska: spracowana, większa, poklepująca po ramieniu, wspierająca...

PS. Miłość Mamy i Taty też są za darmo, właśnie na wzór miłości Boga...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz