Pewnego dnia z grupy więźniów zaginął jeden więzień. Szefostwo obozu podjęło decyzję, że za tego jednego zostanie zagłodzonych dziesięciu innych więźniów. Do tej grupy został wybrany Franciszek Gajowniczek, który głośno wykrzyczał: "Jezus, Maria! Moje dzieci!".
Na to zgłosił się o. Maksymilian i powiedział, że chce pójść za śmierć za tego skazanego. Jeden z nazistów zapytał o powód. "Stary i schorowany jestem. Nikomu niepotrzebny. On ma żonę i dzieci. Jestem księdzem katolickim" powiedział o. Kolbe.
Oto jak wspomina tamten sierpniowy poranek Kazimierz Piechowski, jeden z więźniów:
"Miał Pan okazję spotkać się z O. Maksymilianem, więźniem numer 16670…
Zmieniłem blok. Już trzeci raz. O ile pamiętam należałem do bloku 14. Więźniowie tam jak wszędzie. Wynędzniali, głodni. Kilka razy zauważyłem przechodzącego do swej pryczy człowieka wyjątkowo spokojnego, wpatrzonego jakby w inny świat. Twarz pociągła, okulary w drucianej oprawie. Starszy już. Mógłby być moim ojcem - myślałem - pewnie jakiś rzemieślnik. Wróciłem do swojej pryczy i pytam swego sąsiada: "Kto to, ten w drucianych okularach?" "To ty nie wiesz?"- odpowiada. "Przecież wiesz, że od wczoraj tu jestem". "To ksiądz zakonny, ojciec Maksymilian". Pamiętam jak w pewną niedzielę, gdy pozwolono nam spacerować w brzozowej alei, spotkałem Ojca Kolbe. Gdy mijaliśmy się zatrzymał się i zapytał: "No jak tam?" Przystanąłem i odpowiedziałem: "Nie ma się czym chwalić". Położył mi rękę na ramieniu i powiedział: "Wiem, że jest ci ciężko, ale tu wszystkim nie jest łatwo. Pamiętaj - nadzieja, dopóki nadzieja..." I odszedł. W trudnych chwilach pamiętałem o tym, że nie można tracić nadziei. Nadzieja umierała ostatnia.
Wspomniał Pan o straceniu o. Kolbe. Co Pan pamięta z tego apelu?
Świadectwo o człowieku, który oddaje życie za innego człowieka. Prawdziwy uczeń Pana Jezusa... jak bardzo i ja chciałbym być takim. Dlatego proszę o modlitwę o zdrowie, siły i pomoc w trudnościach, abym był wiernym sługą Pana.
"Przyjacielu, chcę zostać z Tobą, przy Tobie chcę być. I nie trzeba bym mówił coś, wystarczy byś był. Bo nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie oddaje bym ja mógł żyć."







